|
KONFERANSJER
Krzysztof Trebunia-Tutka był konferansjerem wielu znaczących wydarzeń
artystycznych m.in. Festiwalu SOPOT'99 (koncert "Muzyczne Drogi Europy"),
"Kolędowanie bez barier" w Pałacu Prezydenckim, prowadził Magazyn Folkowy
"Studnia" w TV POLONIA, festiwale folkowe i folklorystyczne.
Co roku można go zobaczyć na Międzynarodowym
Festiwalu Folkloru Ziem Górskich w Zakopanem (od 1989 r.), Festiwalu
Folkloru Górali Polskich w Żywcu (od 2002 r.), Międzynarodowych
Spotkaniach Folklorystycznych w Żywcu, Wiśle i Szczyrku (od 2000
r.), Międzynarodowych Spotkaniach z Folklorem "Interfolk" w Kołobrzegu (od
2003 - 2006 r.), oraz na Festiwalu Muzyki Folkowej Polskiego Radia "Nowa
Tradycja", który odbywa się w Studiu Koncertowym im. Lutosławskiego w
Warszawie.
Z właściwą góralom swadą, humorem i refleksem,
posługując się, w zależności od sytuacji piękną polszczyzną, gwarą
góralską lub językiem angielskim, prowadzi spotkania z folklorem, koncerty
folkowe, a nawet pokazy kolekcji mody i wybory miss.
Operuje nie tylko słowem, ale też śpiewem i muzyką wykonywaną na unikalnych instrumentach, co wielokrotnie było prezentowane w czasie transmisji i programów telewizyjnych.
KONFERANSJER Z REFLEKSEM
- Publiczność czeka na gwarę - mówi Krzysztof Trebunia-Tutka
- Co powinno charakteryzować dobrego
konferansjera?
- Mimo, że Festiwal Folkloru Ziem Górskich ma swoją specyfikę,
to prowadzący go musi cechować się typowymi przymiotami. Przede wszystkim
chodzi o perfekcyjne przygotowanie, które łączyć się powinno z dozą
spontaniczności. To pozwala na szybkie reagowanie na zachowania
publiczności. Ważny jest refleks. Za niezbędne też uważam poczucie humoru.
Poza tym w czasie trwania konkursu należy prezentować rzetelną wiedzę na
temat obrzędowości, tańca, śpiewu i w umiejętny sposób przybliżać
szczegóły tak jurorom, jak i publiczności, ponieważ na estradzie
prezentują się grupy z różnych stron świata.
- Co robisz, gdy czujesz, że publiczność jest
trochę znużona?
-
Idealnej recepty nie ma. Należy pobudzić lub zgasić publiczność, w
zależności od potrzeby. Każdy konferansjer ma swoje sposoby, zawsze należy
jednak wyczuwać nastrój publiczności. Do tego trzeba lat doświadczeń.
- No właśnie, konferansjerką zajmujesz się od 1986
roku. Czy zdarzyły ci się jakieś wpadki lub śmieszne zdarzenia?
- Zaczynałem jako młody konferansjer, prowadząc
koncerty kapel, następnie zmagania pozakonkursowe, a od początku lat 90.
prowadziłem imprezę na głównej scenie. Każdego roku staraliśmy się już pod
koniec konkursów wprowadzać publiczność w zabawowy nastrój. W zeszłym roku
po siedmiu dniach prowadzenia festiwalu z Elżbietą Porębską przebraliśmy
się za turecką parę. Mnie publiczność oczywiście szybko rozpoznała jako
blondyna. Ale Eli nikt nie poznał. Gdy zeszliśmy ze sceny, do garderoby
wpadł rozjuszony kierownik grupy tureckiej i podniósł wielki krzyk, że
cała grupa czeka na nią, że tak nie można, wszyscy się śpieszą, trzeba
jechać, a ona - czyli Ela "Turczynka" - ma natychmiast schodzić na dół do
autobusu. Bardzo się zdziwił gdy Ela wytłumaczyła mu jego błąd.
-
Festiwal ogląda bardzo różna publiczność. Czy
ważniejsze jest mówienie gwarą, prezentacja góralszczyzny, czy pełne
zrozumienie i język literacki?
- Gwara jest dla nas czymś naturalnym, a ludzie chcą
słyszeć gwarę. Ja staram się mówić taką gwarą, by była ona zrozumiała.
Jeśli zdarzy mi się użyć jakiegoś rzadko słyszanego słowa, to je tłumaczę.
Jako że dobry kontakt jest bardzo ważny, to raczej mówię gwarą zbliżoną do
języka staropolskiego, który jest znany szerszej publiczności, również z
literatury.
- Dziękuję za rozmowę i oby publiczność żywo reagowała tak na zespoły, jak i na prowadzących."
Rozmawiał Rafał Gratkowski, "Dziennik Polski" 18 sierpnia 2001
Krzysztof Trebunia-Tutka:
"Dla mnie każdy koncert jest wyzwaniem. Każdy koncert jest inny,
wyjątkowy, dlatego najważniejszy jest pomysł na jego poprowadzenie. Gdy
prowadzę koncert folkowy, pokaz mody, wybory miss, czy koncert
memoriałowy, zawsze najważniejszy dla mnie jest klimat, budowanie
nastroju, napięcia, emocjonalnego kontaktu z publicznością. To powoduje
najwyższe uniesienia i przeżycia artystyczne u widza i daje występującym
artystom możliwość najlepszej prezentacji swojego talentu.
Moje "tajemnice" warsztatowe to staranne przygotowanie (zapoznanie ze
scenariuszem koncertu lub jego opracowanie, przeprowadzenie rozmów z
artystami, uzyskanie informacji o wykonywanych utworach czy widowiskach),
zaciekawienie publiczności kolejnymi elementami koncertu, utrzymywanie
dyscypliny i sprawności przebiegu imprezy artystycznej, kierowanie
występami na bis i ich długością, dbanie o dykcję, właściwe ustawienie na
scenie, ubiór dostosowany do charakteru imprezy. Pomaga mi tym prawdziwy,
oryginalny humor góralski, gawędy, poezja, przyśpiewki, oraz umiejętność
gry na oryginalnych instrumentach (złóbcoki, piszczałki, fujary, koza,
trombita)."
Protokół posiedzenia jury VI Festiwalu Folkowego
"Nowa Tradycja" w
dniu 5 kwietnia 2003 roku.
"Jury w składzie:
Czesław Niemen - przewodniczący
Maria Baliszewska
Maria Pomianowska
Maria Szabłowska
Tomasz Janas
Włodzimierz Kleszcz
Maciej Rychły
(...) Jury pragnie w szczególny sposób podziękować Krzysztofowi
Trebuni-Tutce za świetne prowadzenie wszystkich koncertów."
|

festiwal ROZSTAJE

festiwal ROZSTAJE













|